Autorka




Kyane - w mitologii greckiej była to najada (nimfa wód lądowych) syrakuzańska. Próbowała udaremnić Hadesowi porwanie swojej przyjaciółki Persefony (Kory) do podziemnego świata. Gdy jej się to nie udało, z żalu zalała się łzami, z których powstał strumień nazwany jej imieniem.

Po raz trzeci zmieniam to, co chcę Wam powiedzieć o sobie. Widać, jak zdecydowaną kobietą jestem. xD Cóż, prawda jest taka, że dość dynamicznie się zmieniam. A poznacie mnie tylko na tyle, na ile sama Wam pozwolę.

Dlaczego akurat Kyane? W czasie prowadzenia photobloga, X lat temu, potrzebowałam zmiany nazwy. Kocham Grecję, jej kulturę, historię, ludzi i ich mentalność, a także klimat oraz kuchnię, wybór stał się więc oczywisty. Dlaczego "Anomalia" widnieje w małej ramce, która ma mnie opisywać na każdym blogu? Bo często robię coś inaczej, niż reszta otaczających mnie ludzi - zyskałam taki przydomek w liceum i choć początkowo wywoływał we mnie agresję xD teraz wiem, że jest przejawem cieplejszych uczuć osób, które go wymyśliły. ♥ "Mother of dutchhound"? Po prostu kocham jamniki. xD

"Pseudonim jest jak tatuaż – robi się to z początku bez namysłu, a potem nosi przez całe życie."
~ Pitigrilli

Wygląd? Zamykacie oczka i używacie całych swoich pokładów wyobraźni. Gotowi? Dość wysoka ze mnie dziewczyna, o włosach... cóż, całe życie uważałam się za brunetkę, a ostatnio zostałam "zdeklasowana" do szatynki przez znajome. xD Pół życia te nieokreślonego koloru kłaki sięgały mi niemal do pasa - teraz są do ramion. Oczy brązowe. Taka czekolada. W różu mnie nie uświadczycie. Lubię czernie i granaty, może być grafit, w porywach coś bordowego. Nie wyróżniam się z tłumu, bo tego nie lubię. Kocham szpilki. Jako, że kobiety o wiek się nie pyta to powiem Wam, że po świecie chodzę sobie od 07.02.1996r. Ile mam teraz, to łatwo obliczycie.

"Jes­tem sa­molub­na, niecier­pli­wa i trochę niepew­na siebie. Po­pełniam błędy, tracę kon­trolę i jes­tem cza­sami ciężka do zniesienia. Ale jeśli nie pot­ra­fisz znieść mnie, kiedy jes­tem naj­gor­sza, to cho­ler­nie pew­ne, że nie zasługu­jesz na mnie, gdy jes­tem najlepsza."
~ Marylin Monroe

Jestem dość... specyficzna. Wiem, że nie robię dobrego, pierwszego wrażenia. Gdy kogoś nie znam, nie czuję się pewnie. Słucham, uśmiecham się i badam grunt. Z reguły jestem miła, pomocna, duże we mnie empatii i wiary w ludzi, ale łatwo, bardzo łatwo, szalenie łatwo! sprawić, bym zmieniła o kimś zdanie. Nie oceniam książek po okładce: czekam, a potem wydaję "osąd" - dla własnej potrzeby. "Szufladkowanie ludzi" to złe określenie, ale przecież każdy z nas w pewien sposób wybiera, z kim chce się zadawać, a z kim nie. Każdy ma swoje kryteria i sposoby, by tego dokonać.
    Jeśli kogoś nie polubię, cóż. Szalenie trudno sprawić, bym zmieniła stanowisko. Jeśli na kimś mi zależy - dam się za niego pociąć. Ale gdy moje zaufanie zostanie zawiedzione, staję się wycofana. Ostrożna. Wyrachowana. Niemiła. Wiele razy ludzie żerowali na mojej dobroci, więc teraz jestem zwyczajnie ostrożna. Aczkolwiek nie gryzę (za mocno :>).
    Nie lubię być niesłowna. Gdy na czymś mi zależy, staję się perfekcjonistką, co mnie samą czasami męczy. Nie rezygnuję jednak z wcześniej powziętych celów. Kiedy za coś się biorę, daję z siebie 100%, staram się  wszystko jak najlepiej i w wyznaczonym czasie wykonać. Porażki mnie bolą. Ale nauczyłam się szukać pozytywów w każdej sytuacji i wynosić naukę z tego, co mnie spotyka. Jestem jaka jestem i jeśli ktoś mnie nie lubi - to jego problem. Nie zamierzam się zmienić tylko po to, żeby dopasować się do grupy.

"Lepiej żeby mnie nienawidzili takim, jaki jestem, niż kochali kogoś, kim nigdy nie będę."
~ Kurt Cobain

Pisanie? Pasja. Hobby. Oderwanie się od rzeczywistości. Mam lepsze i gorsze chwile, może nie umiem pisać dreszczowców czy Sci-Fi, ale nie jestem grafomanką, moje teksty są logiczne. Zbieram doświadczenie od 7 roku życia. Kocham czytać wszelkiego rodzaju książki - to nie tylko przyjemność, ale nauka. Bogatsze słownictwo, ładniejsza składnia, większa wyobraźnia. Nie rozumiem jak można lubić pisać, nie lubiąc czytać? A jeszcze bardziej nie rozumiem, jak można się chwalić awersją do książek, gdy prowadzi się bloga z opowiadaniem. Czy to nie jest hipokryzja...?
    Blogów miałam wiele, ale tylko jeden (przed dwuletnią przerwą) doczekał się zakończenia. Wszystkie inne nudziły mi się po około pół roku i lądowały w szufladzie. Potem odcięłam się od pisania i nawet nie myślałam, by wracać dla własnej przyjemności, co dopiero na bloga. Stało się jednak zupełnie inaczej. Do mojego powrotu do blogosfery przyczyniły się wygrane przez nas Mistrzostwa Świata w siatkówce w 2014 - to wtedy w mojej głowie wybuchła burza pomysłów, której nie potrafiłam zatrzymać.  :)

"Na najwyższym poziomie nie można mieć ani momentu zwątpienia. Trzeba być aż do przesady pewnym siebie i swoich umiejętności. Trzeba być bezczelnie w sobie zakochanym."
~ Andrzej Niemczyk
("Życiowy tie-break")

Sport? Kolejna pasja. Dla własnej frajdy jeżdżę na snowboardzie i konno. Kilka lat trenowałam koszykówkę i pływanie. Z lekką atletyką też całkiem dobrze się znałam, choć już tak bardzo jej nie lubiłam :P Ale to temat na głębszą dyskusję... ;)

"Bo człowiek bez pasji rani swoją duszę."

Studiuję sobie fizjoterapię, już drugi rok i coraz mniej mi się to podoba. Czy coś z tym zrobię? Czas pokaże.

"Musisz mnie lepiej poznać? Nie możesz po prostu przyjąć do wiadomości, że jestem wariatką?"
 

2 komentarze:

  1. no no no! czytałam poprzedni opis - czytam ten i jestem pod wrażeniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam i powiem jedno: mamy to samo imię i ten sa znak zodiaku i coś czuje, że ogólnie jesteśmy podobne. Trudne babki z nas.

    OdpowiedzUsuń